Nieco wcześniej na obszarze pomiędzy Arsenałem a Ogrodem Krasińskich pojawiła się kolumna kpt. Józefa Święcickiego z 4 Pułku Piechoty Liniowej (dowódca pułku Ludwik Bogusławski usiłował zagrodzić im drogę i omal nie przypłacił tego życiem), który następnie zdał komendę kpt. Antoniemu Roślakowskiemu. Oba bataliony, polski i wołyński, stanęły naprzeciwko siebie w odległości kilkudziesięciu kroków i przez jakiś czas oczekiwały dalszego rozwoju wydarzeń. W pewnym momencie strona polska wezwała wołyńców do złożenia broni, jednak w odpowiedzi ppłk Albertow wydał rozkaz otwarcia ognia. Doszło do kilkuminutowej strzelaniny (być może także walki wręcz), w rezultacie której wołyńcy zostali zmuszeni do odwrotu „w największym nieładzie”. Zginęło od 60 do 130 wołyńców przy minimalnych stratach Polaków (według Roślakowskiego, zginął tylko jeden obrońca Arsenału). W wymianie ognia powstańców wspierali cywile strzelający z dachów i okien pobliskich domów. „Czwartacy” nie podjęli pościgu;