Demostenes szydzi z Ateńczyków, którzy surowo postępują z własnymi obywatelami, jeśli ktoś obwini któregoś jako sprawcę obecnego nieszczęścia; lecz gdy pokazuje się, że to Filip jest właściwym sprawcą, przeciw któremu należałoby wystąpić, niknie już ta surowość, a gniew obraca się przeciw mówcy (30—34). Przedstawia wyrzuty innych Hellenów, którzy ganią Ateńczyków za ich opieszałość, tym godniejszą potępienia, że chociaż innych Greków wzywają do współpracy, sami nie biorą się do działania (35—37). Pyta się, co należy czynić, skoro Filip naruszył pokój i grozi zniszczeniem Aten. Według mówcy należy uzbroić wojska i mieć na pogotowiu siłę, która stawiłaby mu opór (38—52). Przystępuje do zbijania zarzutu tych, którzy wysławiają wygodne i swobodne życie, podnoszą trudy i niebezpieczeństwa wojny i kładą nacisk na to, że w razie wojny Ateńczycy będą musieli wyrzec się darowizny pobieranej ze skarbu państwa. Wyprowadza z tych twierdzeń wniosek, że obecnie nie ma już innej rady, jak wyrzec się dotychczasowego stanowiska i oddać się Filipowi w niewolę (53—60). Opisuje dumę Filipa i jego chęć upokorzenia Ateńczyków. Inne polis starał się pozyskać dobrodziejstwami, Ateńczykom zaś grozi. Tłumaczy to tym, że w Atenach wolno bezkarnie bronić sprawy Filipa.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — W sprawie Chersonezu · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.