14 kwietnia Amerykanie wkroczyli do Gardelegen, a dzień później odkryli ślady masakry. W ciągle jeszcze tlącej się stodole i wykopanych w pobliżu rowach znaleźli zwłoki 1016 więźniów. Podczas ekshumacji okazało się, że stan w jakim znajdują się zwłoki, uniemożliwia zidentyfikowanie większości zamordowanych. Alianci ustalili nazwiska zaledwie czterech osób, a na 301 krzyżach umieścili numery obozowe. 711 więźniów nie udało się w ogóle zidentyfikować. Udało się im ponadto rozpoznać narodowość 186 ofiar: 60 Polaków, 52 Rosjan, 27 Francuzów, 17 Węgrów, 8 Belgów, 5 Niemców, 5 Włochów, 4 Czechów, 4 Jugosłowian, 2 Holendrów, 1 Meksykanina i 1 Hiszpana. Większość stanowili Polacy.
Udało im się także przesłuchać kilku więźniów, którzy przeżyli pożar i ostrzał. Przybyli wkrótce korespondenci wojenni sporządzili dokumentację fotograficzną, a 19 kwietnia informacje o masakrze w Gardelegen zaczęły pojawiać się w mediach całego wolnego świata. Tego właśnie dnia zarówno New York Times, jak i Washington Post zamieściły artykuły o masakrze, cytując wypowiedź jednego z amerykańskich żołnierzy: