Uderzenie 11 września 1944 roku z Lossiemouth wystartowało trzydzieści osiem Lancasterów, ale jeden był zaraz zmuszony do zawrócenia. Po 11 godzinach lotu samoloty dotarły do Jagodnika, ale okazało się, że lotnisko pokrywają gęste chmury; w dodatku padał deszcz. Trzynaście maszyn nie znalazło pasa startowego i lądowało na okolicznych bagnach. Rosjanie wkrótce zlokalizowali je i wszystkie załogi ocalały, jednakże dwóch samolotów z 617. i czterech z 9. dywizjonu nie dało się wydobyć z błota.
Deszcz uziemił samoloty na całe trzy dni. Wreszcie 15 września rano samolot rozpoznania meteorologicznego doniósł, że niebo nad Altafiordem jest czyste i wkrótce 28 Lancasterów (zdaniem Taita 27, bo 4 samoloty musiały zostać w Jagodniku z powodu problemów technicznych) znalazło się nad Morzem Białym. Dwadzieścia niosło pięciotonowe bomby Tallboy, siedem 400–500-funtowe miny „Johnny Walker” przeznaczone do użycia przeciw okrętom na płytkich wodach, a jeden miał fotografować przebieg i skutki ataku.