Pierwsi dwaj Niemcy wkroczyli do szpitala przed południem. Interesowali się planem budynku i rozkładem pomieszczeń, lustrując jednocześnie miejsca, skąd powstańcy mieli rzekomo strzelać do niemieckich żołnierzy. Nie znalazłszy dowodów na potwierdzenie swoich oskarżeń, zapytali czy w szpitalu znajdują się ranni żołnierze niemieccy. W tym czasie na Płockiej leczony był tylko jeden Niemiec – żołnierz Wehrmachtu nazwiskiem Schliefacke lub Schliffacke (według innych źródeł – Lübke). Żołnierze zapewnili rannego, iż wkrótce zostanie ewakuowany, informując go jednocześnie, iż szpital zostanie wysadzony w powietrze. Po odejściu Niemców dyrektor Piasecki polecił dr. Zbigniewowi Woźniewskiemu, aby ten natychmiast ostrzegł o niebezpieczeństwie mieszkańców okolicznych domów ukrywających się w piwnicach szpitala. Kilkudziesięciu mężczyzn posłuchało ostrzeżenia i uciekło na teren kontrolowany przez powstańców.