Odnotowywano także stały napływ rannych oraz uciekinierów z zajętych przez Niemców kwartałów Woli. Szpital był kilkukrotnie wizytowany przez szefa służb sanitarnych Obwodu AK „Wola”.
5 sierpnia oddziały niemieckie dowodzone przez SS-Gruppenführera Heinza Reinefartha przystąpiły do szturmu na Wolę. Rozpoczęła się jednocześnie masowa rzeź polskiej ludności cywilnej. Tego ranka w bezpośrednim sąsiedztwie szpitala spadło kilka niemieckich bomb lotniczych. Powstańcze dowództwo wysłało do dyrektora Piaseckiego łącznika z poleceniem natychmiastowej ewakuacji szpitala do Śródmieścia. Z powodu braku czasu, a zwłaszcza braku środków transportu pozwalających na wywiezienie kilkuset pacjentów, rozkaz ten był jednak niewykonalny. Niedługo później personel został zawiadomiony, iż niemieccy żołnierze wzywają lekarza na pobliską ul. Wolską. Udał się tam znający doskonale język niemiecki prof. Janusz Zeyland, któremu towarzyszył dr Leon Manteuffel. W trakcie rozmowy niemiecki podoficer ostrzegł polskich lekarzy, iż Wehrmacht nie uczyni im krzywdy, lecz w tym rejonie pojawi się wkrótce SS, a wówczas sytuacja przebywających w szpitalu Polaków „nie będzie do pozazdroszczenia”.