Śmierć królowej piękności tylko spotęgowała przypuszczenia, że za dotychczasową śmierć 6 osób winę ponoszą najemnicy wspierani przez wenezuelski rząd. Po jej śmierci wiele osób zaczęło omawiać swe wrażenia z demonstracji, dotyczyły one zazwyczaj poczynań najemników. Nicolás Maduro w ramach próby załagodzenia demonstracji zagroził pozbawieniem dostępu do gazu obszarów, na których miały miejsce dotychczasowe protesty. W stanie Táchira wydarzyły się kolejne demonstracje przeciwko Maduro, toteż w celu opanowania sytuacji zostali wysłani spadochroniarze. W sobotę, 22 lutego, kolejne tłumy demonstrantów opanowały stolicę Caracas – Henrique Capriles Radonski, główny konkurent Maduro w wyborach prezydenckich, apelował o spokojny ich przebieg. Wenezuelscy funkcjonariusze policji znów zdecydowali się na brutalne stłumienie zamieszek, w tym celu ponownie użyto gazu łzawiącego. Wskutek tego stłumienia rannych zostało kilka osób. Cień na spokojny przebieg demonstracji zdołały położyć jeszcze protesty w stanach Táchira oraz Mérida – w tych marszach zginęły kolejne trzy osoby – wszystkie z nich zostały zastrzelone. Kilkadziesiąt godzin później w Caracas ponownie pojawiły się blokady, które złożyły się z mebli i płonących śmieci. Takie blokady były dostrzegalne także w innych miastach, Maracaibo oraz Valencii.
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Protesty w Wenezueli (od 2014) · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.