Ich ciągłe zakładanie spowodowało również liczne utrudnienia w kursowaniu miejskich autobusów W mieście Merida barykady zostały utrzymane przez protestujących przez wiele tygodni. Niektóre dzielnice były odcięte od świata nawet przez trzy miesiące: stanął transport, zamknięto sklepy, ludzie nie chodzili do pracy.

Na 24 lutego Nicolás Maduro zapowiedział, że porozmawia z liderem opozycji Henrique Caprilesem ws. dramatycznych wydarzeń i odnalezienia metod na ich zażegnanie. Rozmowa miała nastąpić w ramach zgromadzenia gubernatorów i burmistrzów z całej Wenezueli, ale lider Capriles odrzucił tę propozycję. Za to tego samego dnia odbył się marsz, tym razem jego uczestnikami stali się jeżdżący na motocyklach zwolennicy Nicolása Maduro – prezydent oznajmił, iż zwolennicy opozycji zakładają blokady tylko dlatego, by chorzy nie mogli łatwo trafiać do szpitali. Przyznał dodatkowo, że zostali zatrzymani obywatele z państw bliskowschodnich, którzy mieli na terytorium Wenezueli przeprowadzić rzekomo zamachy z użyciem samochodów-pułapek. Na środę, 26 lutego, została zwołana konferencja pokojowa z udziałem wszystkich najważniejszych grup w państwie, m.in.: religijnych, społecznych oraz politycznych – podczas niej miało odbyć się podpisanie układu regulującego niespokojną sytuację w kraju.