Używali wyłącznie dróg i lin przygotowywanych za opłatą przez wyspecjalizowane grupy Szerpów zwanych "ice doctors". Założenia te dodatkowo utrudniały wspinaczkę. Erőss nie wziął również ze sobą wysokościomierza i zegarka, zostawił też w domu nawigację GPS. Zespół poruszał się czasem wspólnie, a czasem każdy indywidualnym tempem. Szczególnie dla Erőssa ważne było zachowanie własnego tempa, ponieważ proteza co pół godziny wymagała czyszczenia. Po przybyciu do obozu podstawowego, musieli czekać z rozpoczęciem ataku z powodu złej pogody. Erőss dowiedział się też wtedy, że ciąża jego żony jest zagrożona. Według zapowiedzi na 21 maja zapowiadały się idealne warunki do osiągnięcia szczytu, więc 18 wyruszyli z obozu. Wspinaczkę zaczęli parami. Partnerem Erőssa został Tibor Horváth. Trzeci obóz znajdował się na wysokości 7100 m. a ostatni na 7850 m. Rozstawianie namiotów utrudniał fakt, że w tym samym czasie wyruszyła również liczna hiszpańska wyprawa. Zgodnie ze swym stylem Erőss zamiast namiotu używał tylko pałatki. Problemem był fakt, że Tibor Horváth nie miał ze sobą ani namiotu, ani śpiwora, spędził więc noc pod pałatką Erőssa. Ponieważ nie mieli budzika, późno wstali i późno wyruszyli w stronę szczytu. Erőss także lampę zostawił w obozie. Niewiele później ich towarzysz László Mécs przerwał wspinaczkę z powodu wyczerpania.