Zadał mu wówczas kilka ciosów nożem w szyję, lecz założony sekretarzowi kołnierz ochronny uniemożliwił poważne zranienie. Gdy córka Sewarda podniosła alarm, do pokoju wbiegł drugi brat Fanny, Augustus i sierżant Robinson, którzy rzucili się na napastnika. W trakcie szamotaniny zostali lekko ranni, a Powellowi udało się zbiec, raniąc po drodze służącego. Po kilkudniowej tułaczce udał się on do domu Mary Surratt, gdzie wkrótce potem oboje zostali aresztowani. Seward był dość poważnie ranny, jednak udało mu się wrócić do zdrowia i do pracy w Departamencie Stanu.

Zamachu na wiceprezydenta Johnsona miał dokonać George Atzerodt, który w tym celu zakwaterował się w hotelu Kirkwood, dokładnie piętro wyżej od Johnsona. 14 kwietnia, kiedy miało dojść do ataku, uzbrojony w nóż i pistolet, Atzerodt przyszedł do hotelowego baru. Tam wdał się w dysputę z barmanem, przy której wypił dużo alkoholu. Najprawdopodobniej w wyniku upojenia zapomniał, po co w ogóle zjawił się w hotelu, po czym wyszedł, wyrzucił nóż i po kilkugodzinnym spacerze zameldował się w hotelu Pennsylvania House. Jak się okazało, Booth słusznie przypuszczał, że Atzerodt może nie dokonać planowanego zamachu, gdyż wcześniej zostawił dla wiceprezydenta notatkę o treści Nie chcę Panu przeszkadzać, ale czy jest Pan w domu?