W międzyczasie Niemcy niemal doszczętnie zniszczyli wieś. Ludność mordowano, a zabudowania podpalano i obrzucano granatami. W pobliżu domu Antoniego Sobery rozstrzelano 27 osób, w tym jego rodziców, cztery siostry i siedmioro siostrzeńców (z całej rodziny ocalał jedynie Antoni oraz jego 4-letnia siostrzenica). Ponadto Józef Fajkowski i Jan Religa podawali, że na polach należących do gospodarzy Jezierskiego i Zgrzeblaka żołnierze niemieccy mieli zamordować kolejnych 21 osób, w tym wszystkich członków rodzin Jezierskich, Klusków, Kuopów, Lemaników i Pecynów.
Z zeznań złożonych przez Bronisławę Mirowską wynika, że pacyfikacją kierował niemiecki oficer, który urządził swoje polowe stanowisko dowodzenia w przydrożnym rowie. Mirowska zeznała, że gdy wraz z dziećmi doprowadzono ją do oficera, jeden z żołnierzy wziął jej rodzinę w obronę, tłumacząc, że „To tylko biedni, prości ludzie”. Dowódca miał jednak odpowiedzieć: „To jest polskie gówno. Rano wszystkich rozstrzelać”. Tej nocy Mirowska jeszcze dwa razy stawała przed oficerem, który za każdym razem powtarzał rozkaz rozstrzelania. Ostatecznie w panującym zamieszaniu udało jej się wymknąć wraz z dziećmi.