Z kolei 2 września grupę ok. 40 mieszkańców Parzymiech zaprowadzono do niemieckiego generała kwaterującego w lesie pod Raciszynem. Żołnierze oskarżyli zatrzymanych o prowadzenie ostrzału z kościelnej wieży. Generał nie dał jednak wiary twierdzeniom podkomendnych, w związku z czym spisano jedynie nazwiska zatrzymanych Polaków, a następnie odwieziono ich do pobliskiego Jaworzna. Nazwiska trzech mężczyzn wskazanych przez generała podkreślono czerwonym ołówkiem (nie wiadomo jednak, czy spotkały ich z tego powodu represje).

Masakra w Zimnowodzie Po wkroczeniu do Zimnowody niemieccy żołnierze zmusili Józefę Zygmunt, aby otworzyła drzwi do wszystkich domów i stodół we wschodniej części osady. Gdy to uczyniła została pobita i zastrzelona. Mimo iż ludność zachowywała się spokojnie, Niemcy przystąpili do pacyfikacji osady. Żołnierze szli od domu do domu systematycznie podpalając zabudowania. Wielu mieszkańców zastrzelono, rannych dobijano bagnetami lub kolbami karabinowymi. Między innymi na terenie gospodarstwa należącego do rodziny Nicponiów żołnierze zastrzelili czterech mężczyzn (Aleksego Nicponia, jego dwóch synów i zięcia), a sześcioro kobiet i dzieci zamknęli w piwnicy domu, który następnie podpalili. Cała szóstka w ostatniej chwili zdołała uciec z płonącego budynku.