Żołnierze zabrali ich na pobliskie pole i tam rozstrzelaliZdaniem Józefa Fajkowskiego i Jana Religi ofiarą tej egzekucji padło 17 osób. Patrz: .. Ciała ofiar egzekucji zmiażdżono następnie kołami dział. Po zakończeniu pacyfikacji jeden z żołnierzy rozdał dzieciom chleb, przyznając przy tym w rozmowie z polską kobietą, że wie, iż ofiary egzekucji były niewinne, jednak jego oddział otrzymał rozkaz ich zabicia.

W dzienniku działań bojowych 42 pułku piechoty zapisano, że w czasie „akcji” wyróżnił się m.in. strzelec M. z 8 kompanii, który „wykończył przywódców nieprzyjaciela w Kajetanowicach”. Z kolei dowódca tej samej kompanii „osobiście przedostał się do mieszczącego się w jednym z domów gniazda oporu wroga i wykurzył go stamtąd za pomocą granatów”.

Tej nocy licząca ok. 215 mieszkańców wieś została doszczętnie spalona. Zdaniem Barbary Bojarskiej w płomieniach lub od niemieckich kul zginęło ok. 80 osób – z czego 17 miało pochodzić spoza Kajetanowic. Okręgowa Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich w Łodzi szacowała liczbę zamordowanych na 79. Jochen Böhler pisał o 72 „zidentyfikowanych ofiarach”, wśród których miało znaleźć się niemowlę, pięcioro małych dzieci, czternaścioro młodocianych, dwanaście kobiet oraz sześcioro osób starszych.