Gawędę tę nazywa się niekiedy poetyckim pożegnaniem Łodzi rolniczej, choć w istocie poeta tworzył temu miastu dość spóźnioną legendę eponimiczną, wywodzącą nazwę miasta od jakiejś na poły historycznej postaci. Choć forma nazwiska Kubowicz wskazywałaby na jego pochodzenie mieszczańskie, Dłużniewski wywodził nazwę miasta od założenia go przez szlachcica herbu Łodzia, wsławionego wojennymi czynami za czasów Stefana Batorego – a w rzeczywistości Łódź jako miasto istniała półtora wieku wcześniej, bo od czasów Władysława Jagiełły. Gawęda Dłużniewskiego była więc raczej odroślą Śpiewów historycznych Juliana Niemcewicza, ocieniającą Łódź. W intencji autora bohaterska legenda przeciwstawiała nie tyle rolnictwo – przemysłowi, co rycerską, polską przeszłość – handlarskiej teraźniejszości opanowanej przez Niemców.