Przegrupowawszy się, Holendrzy zaatakowali sąsiadujące z cytadelą wzgórze Giu, ale powstrzymał ich ogień grupy obrońców, ukrytych za wielkimi głazami. Holendrzy – ostrzeliwani z trzech stron, zmęczeni marszem, utraciwszy część amunicji i zaskoczeni niespodziewanie silnym oporem – zatrzymali się ponownie, rozważając powrót na okręty. W międzyczasie, portugalscy dowódcy zorientowawszy się, że atak od strony morza to jedynie pozoracja, zebrali z baterii część żołnierzy i szybkim marszem zajęli wzgórze, górujące nad holenderską pozycją. Obrońcy, wzmocnieni posiłkami, w skład których wchodzili nawet uzbrojeni zakonnicy jezuiccy i franciszkańscy, uderzyli na Holendrów, gdy ci przygotowywali się do odwrotu. Hans Ruffijn zginął, a jego żołnierze wpadli w panikę. Udzieliła się ona także straży tylnej, która nie stawiła żadnego oporu, i marynarzom, którzy odpłynęli przedwcześnie, porzucając towarzyszy na plaży.