Działalność na rzecz puryfikacji obrządku wschodniego Kierując parafią w Przemyślanach, ks. Naumowycz mieszkał w położonym w okolicy Korostnie, gdyż przy cerkwi parafialnej nie było plebanii. Do głównej świątyni parafii udawał się raz na 3–5 tygodni. Szybko zorientował się, iż taka sytuacja nie sprzyja związkowi miejscowych grekokatolików ze swoim obrządkiem i że regularnie uczestniczą oni w nabożeństwach w miejscowym kościele rzymskokatolickim. W pierwszej Świętej Liturgii odprawianej przez ks. Naumowycza uczestniczyło jedynie 17 wiernych. Duchowny uznał, iż przyczyną takiego stanu rzeczy są naleciałości łacińskie w liturgii greckokatolickiej i postanowił podjął z nimi walkę. W gazecie „Słowo” opublikował cykl artykułów zatytułowany Jakiego rodzaju są zmiany i uchybienia w stosunku do używanych u nas poprzednio obrządków w nabożeństwach, który wywołał w prasie galicyjskiej ożywioną dyskusję. Gazety polskie oskarżyły Naumowycza o popieranie Rosji i prawosławia (nazywanego „szyzmą”). Zyskał on natomiast poparcie znacznej grupy duchownych greckokatolickich, którzy podjęli w swoich parafiach podobne działania (tzw. ruch obrzędowy w Galicji).
W tym okresie duchowny kierował się wyłącznie pobudkami patriotycznymi.