Siedemnastowieczne pożarnictwo thumb|Strażacy używający haków przeciwpożarowych w Tiverton w 1612 r. Pożary były powszechnym zjawiskiem w zatłoczonych miastach o drewnianej zabudowie, w których pełno było otwartych palenisk, pieców i sklepów sprzedających łatwopalne materiały. Nocami ulice patrolowane były przez tysiące stróżów (ang. watchmen), zwanych też „dzwonnikami” (ang. bellmen), a do ich obowiązków należało m.in. wypatrywanie pożarów. W przypadku zauważenia pożaru obowiązywały proste procedury społeczne, które w większości przypadków okazywały się wystarczające – o zagrożeniu informowano uderzając w dzwon alarmowy bądź rozbrzmiewały dzwony kościelne, co umożliwiało ucieczkę w bezpieczne miejsce, a „obywatele, którym na sercu leżało dobro publiczne” przystępowali do gaszenia pożaru.

Ówczesne pożarnictwo opierało się na wodzie i rozbiórce. Każda parafia była prawnie zobowiązana do tego, żeby w kościele znajdowało się wyposażenie niezbędne do przeprowadzenia akcji gaśniczej: drabiny, skórzane wiadra, topory i „haki przeciwpożarowe” (ang. firehook) pozwalające na rozebranie budynku. Niekiedy budynki szybko równano z ziemią za pomocą kontrolowanego detonowania prochu strzelniczego.