Losy sceniczne utworu Premiera utworu miała miejsce 24 października 1819 roku. Publiczność neapolitańska, która chciała widzieć w Rossinim następcę Cimarosy i Paisiella również tym razem nie okazała zrozumienia dla oryginalnych pomysłów kompozytora i przyjęła operę z chłodną rezerwą. Oklaskiwano tylko błyskotliwe rondo finałowe, jedną z mniej wartościowych kart opery, dające Isabelli Colbran okazję do brawurowego popisu wokalnego. Rossini przywiązywał dużą wagę do Dziewicy z jeziora i na jej odbiór oczekiwał ze szczególnym napięciem. Niedocenienie dzieła i postawa widowni dotknęły go boleśnie. Wywoływany na scenę, po zakończeniu spektaklu, nie tylko odmówił, ale rozgniewany szorstkim tonem wywołującego go inspicjenta, stracił panowanie nad sobą i uderzył go. Opuścił teatr i natychmiast wyjechał do Mediolanu, gdzie miał pisać nową operę.

Po krótkim pobycie w Bolonii dotarł do Mediolanu na początku listopada. Pytany o premierę nowej opery, nie będąc w stanie wyznać prawdy, oświadczył, że odniosła duży sukces. Tymczasem opera rzeczywiście ze spektaklu na spektakl była coraz goręcej oklaskiwana i wkrótce miała rozpocząć triumfalny pochód przez Europę.