Podobne wątpliwości – czy duża prędkość i bardzo wysoki pułap pozwoli na uniknięcie sowieckiej obrony przeciwlotniczej – pojawiły się również w 1962 roku, kiedy w powietrze wzbił się najnowszy wówczas samolot rozpoznawczy należący do CIA, Lockheed A-12 (protoplasta późniejszego SR-71 Blackbird). Na początku 1962 roku Eugene Fubini z Biura ds. Badań i Technologii Departamentu Obrony (Office of Research and Engineering) zwrócił się z zapytaniem do Clarence’a „Kelly’ego” Johnsona, pracującego wówczas w należących do Lockheeda zakładach Skunk Works o możliwość budowy bezzałogowego aparatu zwiadowczego opartego konstrukcyjnie o samolot A-12. Wybór Lockheeda był tym bardziej uzasadniony, iż posiadał on już doświadczenie w budowie tego typu aparatów o bardzo wysokich osiągach czego przykładem był Lockheed X-7. Co prawda Joseph V. Charyk, pierwszy dyrektor National Reconnaissance Office, 26 września 1962 roku stwierdził, że z politycznego punktu widzenia misja bezzałogowa nad terytorium Związku Radzieckiego nie różni się od lotu załogowego, to jednak mniejsze rozmiary potencjalnego aparatu bezzałogowego radykalnie zmniejszają ryzyko jego wykrycia.