Któregoś dnia Pollyanna ozdabia swoją ciotkę: czesze jej włosy w piękną fryzurę i wpina we włosy różę. Panna Polly, choć zdziwiona, nie protestuje i stwierdza ze zdumieniem, że nadal jest piękna. Uśmiech jednak znika z jej twarzy, gdy wychodzi na taras i spostrzega doktora Chiltona, który akurat przyjechał po Pollyannę, by zawieźć ją do pana Pedlentona. Panna Polly niszczy fryzurę i zabrania Pollyannie podobnych zabaw. Sam lekarz natomiast w rozmowie z dziewczynką nie ukrywa, że fryzura jej ciotki bardzo mu się podobała.

Pollyanna coraz częściej odwiedza pana Pedlentona. Ponieważ zaczął się rok szkolny, musi skrócić te wizyty, ale zawsze o nich pamięta. Pacjent wraca do zdrowia. Co prawda nie jest zachwycony, że po domu pałęta mu się służba (której wcześniej nie miał) i doktor Chilton, ale Pollyanna poprawia mu humor. Pewnego razu pan Pendleton każe nawet zdjąć żyrandol i pryzmaty z niego zawiesić nad oknem – Pollyanna odkryła bowiem, że oświetlone przez słońce rzucają one na ścianę blask tęczy. Od tego czasu w jego domu zawsze świeciło tęczowe światło. Któregoś dnia pan Pendleton wyjawia Pollyannie swoją najpilniej strzeżoną tajemnicę.