Powołując się na konkordat, który chronił osoby duchowne w równym stopniu jak urzędników państwowych, zwrócił się pismem z 17 stycznia 1934 do Szefa okręgowej organizacji, w którym napisał:

Pod wpływem tego materiału dowodowego, szef obwodu NSDAP ogłosił, że szef organizacji okręgowej padł ofiarą godnej pożałowania pomyłki. Potwierdził, że „proboszcz w żadnym wypadku nie uchybił obowiązkom wobec cierpiących biedę rodaków, natomiast większość swojego dochodu oddawał do dyspozycji potrzebujących”.

Miejscowi naziści zaczęli szykanować go w inny sposób, kwestionując chrześcijańskie pozdrowienia Grüss Gott (Szczęść Boże) i Gelobt sei Jesus Christus (Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus). Dla księdza ta forma pozdrowienia była nie tylko grzecznościową formułą, ale równocześnie wyznaniem wiary, trzymał się jej tym bardziej mocno, im bardziej w życie wchodziło nowe niemieckie pozdrowienie Heil Hitler, które miało wypierać pozdrowienie chrześcijańskie.

Szefostwo grupy RAD (Służby Pracy Rzeszy) w Połczynie zażądało od ks. Froehlicha, aby używał przepisowego i „jedynie słusznego” pozdrowienia hitlerowskiego. 23 września 1935 ks.