Stłumienie rozruchów i represje wobec środowisk robotniczych Do 2 maja 1899 r. ściągnięto do Żyrardowa dodatkowych 12 strażników ziemskich, 50 kozaków z Łodzi oraz postawiono w stan gotowości kompanię wojska. Ponadto policja zaczęła dokonywać aresztowań wśród najaktywniejszych uczestników protestów. Zatrzymanych odesłano do miejsca stałego zamieszkania. Fala aresztowań pozornie uspokoiła sytuację w osadzie fabrycznej, jednak nie na długo, gdyż już w dniach 26-28 i 31 maja oraz 7-9 i 12 czerwca 1899 r. niepokoje w osadzie fabrycznej nabrały na sile. Po zakończeniu pracy w fabryce robotnicy gromadzili się przed kantorem, domagając się wypłacenia po 2,5 rb z darowizny Dittricha na robotnika. Manifestanci wzywali do przeprowadzania kolejnych demonstracji i uniemożliwiania policji carskiej dokonywania aresztowań robotników. Jeden z protestujących robotników – Konstanty Sobótka (40 lat) – na żądanie rozejścia się wysunięte przez carską policję odmówił odstąpienia od protestu, krzycząc, że przepracowawszy 26 lat w fabryce dorobił się wyłącznie łachmanów. Aktywny udział w proteście brały też zarabiające znacznie gorzej od robotników kobiety: pięćdziesięcioletnia Paulina Kaczorowska, czterdziestoletnia Antonina Gajewska, ponadto Marianna Rostowicka (26 lat), Marianna Majchrzak (41 lat) oraz Bronisława Kruk (35 lat).
Źródło i licencja
Fragment artykułu Wikipedia — Rozruchy żyrardowskie 1899 r. · historia autorów.
Tekst: CC BY-SA 4.0. Wydzielono fragment z dłuższego artykułu.