Bezpośrednio po wyborze, około godziny dwudziestej, premier Julian Nowak i marszałkowie: Sejmu – Maciej Rataj i Senatu – Wojciech Trąmpczyński udali się do Gabriela Narutowicza przebywającego w pałacu Brühla, aby zawiadomić go o dokonanym wyborze i zapytać, czy wybór ten przyjmuje. Narutowicz uznał, że podporządkowanie się woli Zgromadzenia Narodowego jest jego obywatelskim obowiązkiem i wybór na najwyższe stanowisko w państwie przyjął.
Atmosfera polityczna po wyborze Informacja o wyborze Gabriela Narutowicza na prezydenta szybko rozeszła się po Warszawie. Organizacje prawicowe nie zamierzały przyjąć do wiadomości takiej decyzji Zgromadzenia Narodowego. Zanim posłowie i senatorowie biorący udział w głosowaniu opuścili gmach sejmowy, zebrała się tam demonstracja złożona głównie z młodzieży akademickiej i szkolnej głośno wyrażająca niezadowolenie z dokonanego wyboru.
Wybór Narutowicza na prezydenta przypadł na okres największego nasilenia walk politycznych. Siły konserwatywne nie godziły się z zachodzącymi procesami demokratycznymi i próbowały zmienić ten kierunek.