W efekcie spontanicznego rozwoju oraz pomocy spoza PRL doszło do częściowej „profesjonalizacji” samizdatu i utworzenia oficyn zawodowo trudniących się podziemnym drukiem opartym w znacznej mierze na materiałach i sprzęcie kradzionych instytucjom państwowym oraz przemycanych spoza PRL.
Dominowały druk na powielaczach z matrycami białkowymi i woskowymi, sitodruk oraz druk offsetowy. Największe nakłady (przekraczające 100 tys. egzemplarzy) realizowano w drukarniach opierających się na „ręcznej” technice sitodruku. Nakłady prasy i książek np. wydawnictwa „Nowa” rzadko przekraczały 4–5 tys. egzemplarzy. Żelazną zasadą podziemnego drukarstwa było (częściowo przestrzeganą nawet w czasach legalnego istnienia „Solidarności”) utrzymywanie w największej tajemnicy lokalizacji i zasad pracy podziemnych drukarni; w opracowywaniu sposobów ich ukrywania pomagali m.in. żyjący jeszcze w latach 70. fachowcy z AK. Dzięki temu straty z powodu wpadek drukarni w latach 70. były minimalne.