Ich praca polegała głównie na denuncjacji, w szczególności byłych żołnierzy „Hubala”.

Walki po rozwiązaniu oddziału Po likwidacji swojego oddziału „Lis” działał na własną rękę utrzymując luźne kontakty z obwodem. Wiosną 1941 zameldował się do komendanta Kielecko–Radomskiego Okręgu ZWZ płk. Leopolda Endel–Ragisa „Ślaskiego” z prośbą o wydanie zgody na utworzenie nowego oddziału partyzanckiego „imienia majora Hubala”. Pułkownik jednak nie wyraził na to zgody motywując swoją decyzję złą sytuacją na wschodzie i polecił mu czekać. Jednocześnie rozkazał, aby przekazał posiadane zapasy broni do magazynów obwodu. Jednak „Lis” użył jakiegoś fortelu i broni nie oddał.

Niemcy przez cały czas starali się schwytać „Lisa”. Każdej niemal nocy żandarmeria z Łopuszna przyjeżdżała po niego. Przeniósł, więc żonę i synów do gajówki pod wsią Skąpe, niedaleko Rudy Pilczyckiej. Jesienią, 1941, kiedy akurat Głowacz był na podwórku przed gajówką, dwaj żandarmi przyjechali konno. Na wezwanie do podniesienia rąk do góry „Lis” zaczął strzelać. Jednego Niemca zabił, drugiego ranił. Po kilku godzinach, kiedy przybyły niemieckie posiłki „Lisa” już nie było. Zabrano, więc jego żonę i wywieziono do więzienia w Końskich, gdzie została zamordowana. Miała wtedy 29 lat. Jego synami zaopiekowała się rodzina żony.