Kompromisem miała być wysunięta propozycja podniesienia górnej granicy posiadania ziemi do ok. 800-900 morgów. Janicki był także przeciwko upaństwowieniu lasów i jednocześnie zgadzał się na przymusowy wykup tam, gdzie zagrożone było istnienie lub prawidłowy wzrost lasów. Opowiadał się również za państwowym nadzorem nad jakością leśnej gospodarki i utrzymaniem na należytym poziomie lasów prywatnych. Sprawując urząd ministra rolnictwa, Janicki był atakowany przez większość stron sceny politycznej. Przedstawiciele stronnictw radykalnych uważali go za obrońcę interesów polskiego ziemiaństwa, podczas gdy reprezentanci prawicy widzieli w nim zdrajcę interesów tego środowiska. Jako zwolennik przymusowych wywłaszczeń i parcelacji podczas debaty sejmowej nad reformą rolną ani słowem nie wypowiedział się w obronie zasady nienaruszalności własności prywatnej, przez co został wykluczony ze Związku Ziemian. Janicki uważał, iż realizacja reformy rolnej musi być przeprowadzona stopniowo. W kwestii zaangażowania państwa w realizację reformy rolnej przekonywał, że Polska miała zbyt mało zasobów kadrowych i finansowych oraz dobrze zorganizowanych urzędów, aby w krótkim czasie uporać się z wielką podażą ziemi do rozparcelowania. Uwagę władz państwowych chciał natomiast skierować na rozwój oświaty rolniczej.