Prom szedł kursem trzysta pięćdziesiąt stopni z prędkością 13,8 węzłów, wyprzedził MF „Silesię” i kierował się do Ystad najkrótszą trasą, aby nadrobić opóźnienie, a nie zimową (jest dłuższa, lecz bezpieczniejsza, bo płynie się bliżej Rugii dającej osłonę od sztormowych wiatrów). Na pokładzie znajdowało się dwudziestu dziewięciu członków załogi. Oficer pożarowy Janusz Subicki sprawdzał liczbę pasażerów, którzy byli z Węgier, Polski, Austrii, Czech, Niemiec, Szwecji i Norwegii.

O godzinie 1:00 kapitan Andrzej Ułasiewicz zszedł z mostka na odpoczynek, nie pozostawiając II oficerowi Mariuszowi Schwebsowi żadnych wskazówek. W tym momencie wiał południowy i południowo-zachodni wiatr o sile sześciu stopni w skali Beauforta. Na odpoczynek do swoich kabin udali się obaj starsi oficerowie i radiooficer. O godzinie 1:45 II oficer Schwebs odnotował na wiatromierzu siłę wiatru osiem stopni w skali Beauforta oraz zauważył niewielki przechył promu na prawą burtę, spowodowany wiatrem uderzającym w prom z lewej strony. O godzinie 1:50 na mostku kapitańskim pojawił się III oficer, trzydziestodziewięcioletni Janusz Lewandowski, który rozpoczął wachtę od godziny 2:00.