Oziewiczowi, że oględziny wypadły dobrze. Tomasz Brudnicki przekazał informację, że można wypływać, starszemu oficerowi Janickiemu, który przekazał ją dalej kapitanowi Ułasiewiczowi. Poza tym wskazał kapitanowi, że na burcie załadunek był zgodny z tym, co zgłosiło biuro portowe oraz że świnoujski kapitanat portu nie ostrzega przed większym sztormem, ruch odbywa się normalnie, a z portu wychodził prom „Silesia”. Drugi oficer Mariusz Schwebs około godziny 23:30 odczytał zanurzenie na dziobie i śródokręciu, po czym podał jego wartość radiooficerowi przebywającemu w sterówce.

Prom odcumował, obrócił się w kanale portowym i wypłynął w swoją 5087 podróż ze Świnoujścia o godzinie 23:35; wyszedł w morze z ponad 2-godzinnym opóźnieniem m.in. ze względu na remont furty rufowej. Wagony i ciężarówki nie zostały zamocowane (ciężarówki mocowane były tylko wtedy, gdy spodziewany był sztorm). Z prognozy meteo wynikało, że czekał ich wiatr o sile sześciu-siedmiu w skali Beauforta, w porywach do dziewięciu. 13 i 14 stycznia 1993 r. na linii łączącej porty w Świnoujściu i Ystad znajdowały się cztery polskie promy: „Jan Heweliusz” i „Silesia”, płynące do Szwecji oraz Mikołaj Kopernik i Nieborów, wracające do Polski. 13 stycznia 1993 r.