Ten sam producent przyznał, że nigdzie w Europie nie ma środków do dokończenia filmu, dlatego wszedł w kontakty z amerykańskim studiem Orion Pictures. Polskie ministerstwo kultury i sztuki odkładało decyzję o sprzedaży praw autorskich aby ostatecznie zaniechać sprzedaży w obawie przed kompromitacją, w wypadku gdyby film został rzeczywiście ukończony. Na srebrnym globie miał premierę dopiero w 1988 roku i to tylko dlatego, że udało się zrekonstruować zachowany negatyw. Żuławski dokręcił zdjęcia w Warszawie i Krakowie, dodając z offu swój głos wyjaśniający, czego dotyczą brakujące fragmenty. Na srebrnym globie został pokazany w okaleczonej formie w 1988 roku na Festiwalu Filmowym w Cannes, stopniowo zdobywając status dzieła kultowego.
Odbiór Piotr Kletowski z entuzjazmem pisał o filmie Żuławskiego jako „filmie-legendzie” i „jedynym epickim filmie fantastycznonaukowym w całej historii polskiej kinematografii”. Zdaniem Kletowskiego Na srebrnym globie to rodzaj „Nowej Biblii, ale Biblii pozbawionej pierwiastka transcendencji”. Łukasz Pisarzewski uznał Na srebrnym globie za „opus magnum Żuławskiego” o śmiałości wizji porównywalnej w polskiej kinematografii okresu Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej wyłącznie z dziełami Andrzeja Wajdy.