Polegał on na wynajmowaniu całego budynku kina na kilka dni, opłaceniu jego właściciela ryczałtem i wpuszczeniu do kasy własnego pracownika, dzięki czemu 100% zysków z biletów wpływało na konto dystrybutorów.
Podczas gdy tradycyjne studio wypuszczało setki kopii jednego filmu, twórcy eksploatacji operowali zaledwie kilkunastoma taśmami, które krążyły po kraju z terytorium na terytorium, często zmieniając tytuły, by zmylić lokalnych cenzorów.
Lata 30. przyniosły także narodziny nowych, specyficznych formuł eksploatacyjnych opartych na tzw. panice moralnej. Pojawiły się:
filmy antynarkotykowe, które wykorzystywały kampanie rządowe przeciwko marihuanie. Filmy te, pod pozorem moralnej przestrogi dla młodzieży przed „diabelskim zielem”, oferowały widowni sceny dzikich imprez, przemocy i zatracenia w narkotykowym stuporze
filmy nudystyczne i egzotyczne, które obchodząc cenzurę obyczajową oferowały rzekomy walor edukacyjny i antropologiczny
melodramaty higieniczne, które kontynuowały schemat „edukacji seksualnej”, wprowadzając głośne tytuły o konsekwencjach młodzieńczej lekkomyślności