Kilkukrotnie był dyskwalifikowany przez Polski Związek Piłki Nożnej. W maju 1969 w wyjazdowym ligowym meczu na Stadionie Śląskim z GKS Katowice (przerwany w 81. minucie przy stanie 1:2, zweryfikowany następnie jako walkower dla katowiczan) doszło do przepychanek między piłkarzami Górnika a stronniczym arbitrem Bogdanem Hirschem, podczas których Włodzimierz Lubański szturchnął sędziego w plecy. Ten przerwał mecz, a w protokole sędziowskim jako winnego wskazał stojącego za nim, powstrzymującego napierających kolegów Florenskiego, który chcąc uchronić młodszego kolegę przed karą nie zaprotestował. Krajowa federacja początkowo zawiesiła go na dwa lata, wrócił jednak go gry już we wrześniu, gdy Lubański wyjawił działaczom prawdę.
Na początku 1971 występował krótko w Górniku Wesoła, z którego w kwietniu tamtego roku w wyniku fuzji kilku klubów powstał GKS Tychy. Bronił jego barw na trzecim poziomie rozgrywkowym do 1973 (tyszanie awansowali wówczas na zaplecze elity), po czym zakończył piłkarską karierę.
Od 1972 pracował w zabrzańskim Górniku jako asystent trenera, najpierw u boku Jana Kowalskiego, później też Gyuli Szücsa i Teodora Wieczorka. Samodzielnie prowadził m.in.