Yennefer proponuje Geraltowi, że jeśli zabije smoka, to wszystko między nimi będzie tak jak dawniej. Wiedźmin jednak dobrze pamięta, że czarodziejka wcześniej wykluczała taką możliwość. Oświadcza, że zabicie smoka wychodzi poza „granice możliwości” jego kodeksu honorowego. Tymczasem zaczyna się robić niebezpiecznie i zdenerwowany marszałek pyta króla, co ma robić. Ten, nareszcie zapytany o zdanie, nakazuje zebrać drużynę i odjechać. Oznajmia też, że od wszystkich obecnych wiele się nauczył. Stwierdza, że legenda nic go nie obchodzi, bo ma dwa razy więcej wojska i księżniczkę dostanie tak, czy siak. Co do uznania nowych poddanych, dotąd będzie mordował, rozwłóczył końmi i robił inne miłe rzeczy, aż go uznają. Zabiera swoich rycerzy (w tym rannego Eycka) i odjeżdża. Reszta drużyny jednak zostaje.