W obozie każdy ma inne plany co do smoka. Boholt i Yarpen założyli spółkę z Yennefer, Eyck chciał zabić smoka w uczciwej walce, Jaskier chciał stworzyć balladę. Geralt spotyka się z Yennefer. Czarodziejka jednak nie chce go znać. Nie może mu wybaczyć, że po dwóch latach związku zostawił ją (romansując w tym czasie z Triss Merigold). Oświadcza, że przybyła tutaj, ponieważ pragnie zdobyć smocze tkanki, z których zrobi eliksir leczący bezpłodność. Chciałaby bowiem być matką, a nie może. Niedamir się nudzi, bo o wszystkim i tak decyduje jego marszałek.
Wyprawa trwa. Yennefer i Geralt szczerzą na siebie zęby, Dorregaray dokucza Geraltowi, nazywając go mordercą zagrożonych gatunków, a Eyck krzyczy, by oczyścić szeregi z nie-ludzi. Tymczasem na drużynę (idącą wąską ścieżką skalną) spada lawina kamieni. Most, po którym szli zawala się. Część drużyny zostaje po drugiej stronie, co ważniejsi zdołali jednak przejść. Yennefer i Geralt spadają, jednak Wiedźminowi udaje się przytrzymać częściowo zerwanego mostu. Yen wisi mu u pasa. Mają okazję wysłuchać, co sądzą o nich zebrani na górze – między innymi część chce czekać, aż czarodziejka odpadnie. Ostatecznie honorowy Eyck rzuca im linę.