Nie były one ze sobą w pełni zbieżne, ale w pewnej mierze uzupełniały się.

Pierwsza została opowiedziana przez Bolesława C., który sam zgłosił się do redakcji i – jak przekazał – uczynił to, spełniając ostatnią wolę zmarłego. Podczas wojny znalazł on schronienie w majątku Wydranka, należącym do baronowej Dohrn, położonym na granicy guberni mohylewskiej, witebskiej i czernihowskiej. Trafiło tam wielu uchodźców wojennych z ziem polskich, a Miciński był przyjacielem i opiekunem tego domu, udzielając przebywającym tam różnorakiego wsparcia. W tym czasie dużo podróżował w biegnącym tam pasie przyfrontowym, zaś od 1916 był śledzony. Wspomagał też baronową Dohrn w czasie choroby aż do chwili jej śmierci w Czerykowie i zadbał o pogrzeb. Wobec bezpośredniego zagrożenia podjął ucieczkę w towarzystwie Bolesława C. Wspólnie z nim pokonał rzekę Soż, a w trakcie drogi przekazał towarzyszowi swoje wiersze. Potem przedzierał się samodzielnie, trafiając na łące pod Czeczerskiem na posterunek bolszewicki. Wraz z podwodą został zatrzymany, zdarto z niego odzienie i mimo nalegań nie chciał oddać posiadanego przy sobie poematu. Swoją odmową miał wzburzyć funkcjonariuszy, którzy kolbami broni palnej doprowadzili do jego śmierci.