W praktyce funkcjonariusze Einsatzgruppen dość niechętnie wykorzystywali ruchome komory gazowe. Ponadto o ile okazały się one stosunkowo przydatnym narzędziem dla oddziałów egzekucyjnych mordujących Żydów na świeżo podbitych obszarach ZSRR, o tyle w mniejszym stopniu nadawały się do likwidacji ofiar, które przywożono w transportach z dużych ośrodków miejskich w Europie Zachodniej i Środkowej. Swoistym technologicznym przełomem, który zdaniem Bogdana Musiała umożliwił rozpoczęcie „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej”, stało się dopiero uruchomienie obozów zagłady ze stacjonarnymi komorami gazowymi. Ten sam autor przypuszcza, że pomysł ich utworzenia pojawił się już we wrześniu 1941 roku.
W październiku 1941 roku dr Alfred Wetzel z Ministerstwa Rzeszy do spraw Okupowanych Terytoriów Wschodnich wystosował list do komisarza Rzeszy Hinricha Lohsego, w którym informował o propozycji zastępcy szefa Kancelarii Führera, Viktora Bracka, dotyczącej utworzenia na terenie Komisariatu Rzeszy Wschód stacjonarnych ośrodków eksterminacji. Docelowo mieli w nich zostać zatrudnieni członkowie personelu akcji T4 (wtedy już zawieszonej). Na przełomie 1941 i 1942 roku rozważano zbudowanie takiego ośrodka w rejonie Mohylewa.