Niedługo po rozpoczęciu urzędowania Maitland wysłał raport do ministerstwa wojny i kolonii, w którym informował ministerstwo, że człowiek nazwiskiem „Gourlay” sieje zamęt w Górnej Kanadzie. Czołowi politycy tej prowincji uważali, że stanowi on zagrożenie dla konstytucyjnego ładu i porządku w prowincji. Rok później jednak, Maitland poinformował Londyn, że informacje te były przesadzone.

Ów mąciciel nazywał się Robert Gourlay. Był szczerym, ale nieobliczalnym szkockim radykałem. Przybył do Górnej Kanady w 1817 r. i prędko zdał sobie sprawę z fatalnej sytuacji ekonomicznej prowincji, która wciąż odczuwała skutki wojny 1812 roku, co było szczególnie widoczne w dystrykcie Niagara. Jeszcze przed przybyciem Gourlaya Zgromadzenie Prowincjonalne chciało powołać komisję do zbadania stanu prowincji, ale spotkało się to ze sprzeciwem ówczesnego gubernatora Górnej Kanady, Francisa Gore’a. Gourlay niedługo po przybyciu stanął na czele niezadowolonych z polityki władz kolonialnych. W latach 1818–1819 serią artykułów prasowych, listów otwartych i przemówień, Gourlay zaatakował administrację prowincji. Chciał również wysłać petycję do księcia-regenta dotyczącą poprawy sytuacji w prowincji. Ostatecznie petycja została przedstawiona Maitlandowi (lipiec 1818), który bez wahania ją odrzucił, jako „sprzeczną z duchem brytyjskiej konstytucji”.