12 lipca, pod osłoną ostrzału rakietowego terytorium Izraela (rozpoczętego ok. godz. 8:07 czasu lokalnego, wymierzonego w moszaw Zarit i miasto Szelomi), oddział Hezbollahu zabił trzech i wziął do niewoli dwóch żołnierzy izraelskich (sierżanta Ehuda Goldwassera i sierżanta Eldada Regeva) niedaleko moszawu Zarit. Odbywali oni rutynowy patrol granicy izraelsko-libańskiej. Kolejnych pięciu żołnierzy poniosło śmierć w trakcie nieudanej próby odbicia zakładników. Zniszczeniu uległ także czołg IDF.

Hezbollah utrzymuje, że incydent, który doprowadził do eskalacji konfliktu, miał miejsce po libańskiej stronie granicy. Przywódca tej organizacji, szejk Hasan Nasr Allah, przyznał, że izraelscy żołnierze zostali uprowadzeni w celu wymiany na czterech libańskich więźniów przetrzymywanych w Izraelu: Samira Kuntara (Libańczyka zatrzymanego podczas ataku terrorystycznego w 1979, oskarżonego o zamordowanie cywili i funkcjonariusza policji), Nasima Nisra (obywatela Izraela i Libanu, oskarżonego przez Izrael o szpiegostwo), Yahya Skafa (Libańczyka, który zdaniem Hezbollahu został zaaresztowany przez Izrael, czego jednak nie potwierdziła strona izraelska), Ali Faratana (inny Libańczyk zdaniem Hezbollahu przetrzymywany przez Izrael).