Rupert najpierw wszedł w kontakt bojowy z eskadrą Trompa. Miał przy sobie ok. połowy całej floty sprzymierzonych. Płynąc wolno w kierunku północno-wschodnim po pewnym czasie dotarł do brzegu basenu. To dało mu okazję do okrążenia Trompa od północy za pomocą masy fregat, jednocześnie wykorzystując swoją nawietrzną pozycję do ataku od strony zachodniej za pomocą ciężkich angielskich liniowców. Jednak eskadra fregat była w tym czasie kompletnie pomieszana i nie była w stanie zrealizować tak skomplikowanego manewru. Także Rupert nie mógł się zdecydować na bezpośredni atak. Był za to później ostro atakowany i bronił się tym, że teren bitwy roił się od licznych płycizn, co mogło spowodować znaczne straty, może nawet katastrofę floty. Nie była to całkowita prawda i Rupert wiedział o tym. Jakiekolwiek były jego motywy, wykonał zwrot w kierunku południowo-zachodnim, a obie floty ograniczyły się do wymiany ognia działowego na dalekim zasięgu. Słabość liczebna Holendrów kompensowana była przez fakt, że ich strona zawietrzna dawała ich artylerii pokładowej większy zasięg a także z powodu niewłaściwej linii bojowej eskadry nieprzyjaciela.