W latach 30. zamieszkały w Chicago przynajmniej trzy wielkie postacie bluesa. W 1930 r. wraz ze swoim drugim mężem osiedliła się tu Memphis Minnie (1897–1973). Mniej więcej w tym samym okresie pojawili się w Chicago pianista Sunnyland Slim (1907–1995), który przejął styl pomagania wszystkim od Tampa Reda, i Peetie Wheatstraw (1902–1941), znany także jako Devil’s Son-in-Law. Wszyscy oni przygotowywali grunt pod bluesową rewolucję.

Kiedy na początku lat 40. wprowadzono na bawełniane pola sprzęt do automatycznego zbierania bawełny, beznadziejna sytuacja czarnych zbieraczy stała się jeszcze tragiczniejsza. Gdy jednak Stany Zjednoczone przystąpiły do wojny, w wielkich przemysłowych miastach Północy powstało zapotrzebowanie na nową siłę roboczą. Doszło więc do masowej wędrówki ludów – w ciągu zaledwie kilku lat ok. 4 milionów Afroamerykanów z Południa przeniosło się na Północ, z czego ponad 250.000 trafiło do Chicago. Przynieśli ze sobą swoje gusty muzyczne – a więc na północ pociągnęli również i bluesmani z Delty. Rytm i cechy życia w wielkich miastach musiały ulec zmianie, gdyż miasto wymagało większej dynamiki, głośności, tempa itd. Musiała się więc zmienić i muzyka.