Gdy proklamowano cesarstwo, bracia Karoliny wraz z żonami otrzymali tytuły książęce i tytuły cesarskich wysokości. Karolina pozostała jednak bez tytułu. Przyszła królowa Neapolu była wściekła. Pani de Rémusat wspomina: „Pani Bacciochi i Murat najwyraźniej oniemiały z powodu tej różnicy między nimi a szwagierkami. Szczególnie pani Murat z ledwością ukrywała swą urazę (...). Podczas obiadu zupełnie nie panowała nad sobą i kiedy kilka razy cesarz zwracał się do „księżnej” Ludwikowej (Hortensji), nie mogła powstrzymać łez. Wypiła kilka wielkich szklanek wody, żeby ochłonąć i próbowała coś zjeść, ale pod koniec szlochała na całego”.
Następnego dnia, jak informuje pani de Rémusat – która była w sąsiednim pokoju – Karolina odbyła w buduarze cesarzowej prywatną rozmowę z Napoleonem. Rozlegały się krzyki i szlochy. Karolina „zażądała wyjaśnień, dlaczego została narażona, ona i jej siostry, na niewytłumaczalną publiczną pogardę, podczas gdy obcych obsypuje się honorami i tytułami”. Cesarz odpowiedział chłodno: „Słuchając tego, można by pomyśleć, że okradłem cię z dziedzictwa naszego ojca króla”. Karolina sięgnęła wtedy po ostateczną broń i zemdlała. Ku wielkiemu zaskoczeniu Napoleon, który był uważany za jednego z najtwardszych mężczyzn świata, ustąpił wobec tej pospolitej sztuczki.