Następnego dnia oficjalny dziennik „Monteiur” obwieścił: „Francuscy książęta i księżne otrzymują tytuł Ich Wysokości. Siostry cesarza będą nosiły ten sam tytuł”.
Karolinie i jej mężowi powodziło się bardzo dobrze. Cesarz dał księżnej Karolinie w prezencie noworocznym na 1805 rok 200 000 franków. Kilka tygodni później, kiedy urodziła drugą córkę, mąż ofiarował jej Pałac Elizejski (dziś oficjalna siedziba prezydenta Francji), a następnie przekazał łącznie niemal milion franków, żeby wykupiła dzierżawców i ogrodników, którzy mieszkali tam od rewolucji. Z listy cywilnej otrzymywała rocznie 240 000 franków. Szacowano, że w pierwszym roku cesarstwa całkowity dochód Karoliny i jej męża osiągnął blisko 1,5 mln franków.
Okres cesarstwa Po sprzeczkach nad jej tytułem podczas proklamacji cesarstwa Karolina doszła do wniosku, że więcej nie wyciśnie ze swojego sojuszu z bratem Józefem – nie mówiąc o Lucjanie Bonaparte. Dlatego gorliwie starała się zadowolić cesarza. Widząc, że brat pożądliwie obserwuje piękną, młodą damę dworu, , zdobyła jej zaufanie i robiła, co mogła, by zdobyć dziewczynę dla brata, podczas gdy Murat udawał miłość do Duchâtel, co miało odsunąć podejrzenia od Napoleona. Ich połączone wysiłki okazały się aż nazbyt udane.