W styczniu 1804 roku Murat został mianowany wojskowym gubernatorem Paryża, z odpowiednio większymi poborami, i natychmiast zatrudnił najlepszego kucharza w stolicy.

Karolina otrzymała własny portret autorstwa zasłużonej malarki rodziny królewskiej, pani Élisabeth Vigée-Lebrun, która wtedy znowu stała się bardzo modna, którą Karolina doprowadzała do wściekłości. Fryzjerzy i krawcy ciągle przerywali sesję, żeby poprawić wygląd pani Murat, co zdenerwowało artystkę, która, oprócz tej zniewagi, została jeszcze zmuszona do przyjęcia tylko połowy swojego zwykłego honorarium. Przyjaciółka ostatniej królowej Marii Antoniny i Marii Karoliny Neapolitańskiej opowiada w swoich pamiętnikach, że po ostatniej sesji, specjalnie głośno, tak by Karolina usłyszała, pani Vigée-Lebrun powiedziała: „Prawdziwe księżniczki znacznie łatwiej namalować”. Mimo to jej modelka pewnie była zadowolona z bardzo pochlebnego portretu, który maskował krótkie nogi i nadzwyczaj dużą głowę, a ponadto dodawał jej uroczy uśmiech.