Większa część sojuszniczej kawalerii z czoła była rozbita przez pruską szarżę, a sporo jej zbiegło z pola walki.

Francuzi utworzyli z czołowych oddziałów piechoty jedną lub dwie kolumny, które uderzyły (co osobliwe u Francuzów) na bagnety. Jednak działa Mollera, które podążyły wraz z piechotą, zaczęły wyrywać dziury w zwartej masie, zaś gdy francuskie kolumny znalazły się w zasięgu skutecznego ognia muszkietowego – metodyczny i szybki pruski ogień doprowadził do załamania natarcia. left|thumb|180px|Generał von Seydlitz prowadzący szarżę swej jazdy Tymczasem sojusznicy usiłowali nadaremnie uformować linię bojową do walki. Dwie główne kolumny były zbyt ściśnięte w marszu z Pettstädt, część rezerw, która znalazła się między głównymi kolumnami, była zaplątana i usiłowała dołączyć do reszty rezerwowej kolumny daleko do prawo od niej, zaś rezerwy artylerii były bezużyteczne znajdując się w środku piechoty.