Żandarmi wrócili na wcześniej utracone pozycje.
18 Dywizja Piechoty walczyła w Brodach w odosobnieniu. Zapowiedziany pociąg amunicyjny nie przybył, zapasy amunicji były na wyczerpaniu, a polskie pociągi pancerne przeciwnik skutecznie blokował.
W tej sytuacji, około 19.00, dowódca dywizji postanowił wyjść z okrążenia, przebijać się na południe do rejonu Oleska i kontynuować odwrót na Krasne – Busk. O 19:15 radiostacja dywizji nadała do dowództwa 4 Armii depeszę: „Nieprzyjaciel okrążył Brody ze wszystkich stron prawdopodobnie dwoma dywizjami jazdy i atakuje od godziny 13 bezustannie. 18 Dywizja Piechoty, przebije się dnia 25 lipca o godz. 22 do rejonu Olesko – Podhorce – Bobułycha”.
Nim do tego doszło, termin rozpoczęcia akcji wyjścia z okrążenia przesunięto szczęśliwie o godzinę, a około 22.00 bolszewicy uderzyli na Brody. Przez pół godziny spieszona kawaleria bezskutecznie szturmowała pozycje 18 DP. W walkach wyróżnił się kpr. Józef Wojtasik, który zauważywszy, że 5 kompania 49 pp, „zachwiała się”, własnym przykładem poderwał ją do kontrataku i zmusił wroga do odwrotu. III/49 pp, zgrupowany na skraju miasta i przygotowany do otwarcia drogi XXXVI BP, poniósł dotkliwe straty. Zginął podchorąży Henryk Kolonista, a ranni zostali ppor.