Ciekawą charakterystykę miasta z tamtego okresu przedstawia Izaak Babel: „Miasto w ruinie, zupełnie. Niezwykle ciekawe miasto. Polska kultura. Stara, zamożna, osobliwa żydowska osada. Te okropne bazary, karzełki w kapotach, kapoty i pejsy, zgrzybiali starcy. Ulica Szkolna, 9 synagog, wszystkie półrozwalone, oglądam nową synagogę [...]. Wspaniała synagoga, co za szczęście, że mamy przynajmniej trochę starych kamieni. To miasto europejskie, to Galicja, trzeba opisać. Okopy, rozbebeszone fabryki. Bristol, kelnerki, zachodnioeuropejska kultura, człowiek się na to zachłannie rzuca. Te mizerne lustra, ci bladzi austriaccy Żydzi-gospodarze. I te opowieści – tu były dolary, pomarańcze, sukna”.
Sowieci postanowili odbić miasto. Około 13.00 od północy i północnego wschodu uderzyli spieszeni kozacy, wspierani ogniem artylerii. Artyleria polska odpowiadała niezmiernie rzadko. Powodem był brak amunicji. Od południa, na broniony przez 49 pp, dworzec kolejowy atakowały bez powodzenia oddziały 11 Dywizji Kawalerii. Na północno-zachodnim skraju miasta 4 Dywizja Kawalerii wyparła ze stanowisk oddział żandarmerii, ale ogień na wprost 8/18 pułku artylerii polowej powstrzymał bolszewickie natarcie. Dowódca plutonu artylerii chorąży Jakub Zielonka powstrzymał cofający się pododdział żandarmów, objął nad nim dowództwo i zorganizował obronę.