Młody, zaledwie kilkunastoletni książę od początku swoich rządów nie wahał się sięgać po brutalne i bezwzględne środki, co potwierdzają wydarzenia związane z podziałem spadku po zamordowanym w 1144 roku bezdzietnym hrabim Rudolfie II ze Stade. Po śmierci Rudolfa II, jego brat Hartwig, pełniący funkcję prepozyta kapituły katedralnej w Bremie, zadecydował, że majątek hrabiów z Stade przejdzie w ręce arcybiskupa Bremy, Adalbera. Jednak na królewskim zjeździe w Magdeburgu w grudniu 1144 roku Henryk Lew i jego zwolennicy zgłosili sprzeciw, domagając się całego spadku dla księcia Saksonii. Król Konrad III postanowił powołać konsylium sędziowskie, które miało rozstrzygnąć sprawę. W skład komisji weszli wrogowie Henryka, z arcybiskupem Adalberem na czele oraz m.in. Albrechtem Niedźwiedziem. Henryk Lew nie zamierzał jednak czekać na wynik postępowania. Jesienią 1145 roku, podczas obrad konsylium w Ramelsloh, na jego rozkaz Adalber i Hartwig zostali porwani i uwięzieni w Lüneburgu. Pod groźbą śmierci zmienili swoje stanowisko, co umożliwiło Henrykowi przejęcie majątku hrabiów z Stade i obsadzenie tamtejszych miast swoimi stronnikami. Podobnie bezwzględnie postąpił z majątkami hrabiów z Plötzkau w 1148 roku oraz z Winzenburga w 1152 roku.