Pracując wówczas w bliźniaczym Wydziale Ia, Janusz Kochański wspominał –
(...) Każdy był podejrzany oprócz Mroza, uważano nawet, że w wyniku przecieków we Francji może mu grozić niebezpieczeństwo ze strony francuskiego kontrwywiadu.
(...) Postanowiliśmy zatem odwołać Mroza do Polski. Wszyscy byliśmy jednak zdziwieni, gdyż wciąż opóźniał swój przyjazd do kraju, usprawiedliwiając to różnorodnymi przyczynami, m.in. chorobą żony, ciążą z trzecim dzieckiem itd. Pomimo nadzwyczaj trudnej sytuacji operacyjnej ignorował większość rozkazów centrali warszawskiej. W końcu upewniliśmy się, że informacje docierające na Zachód nie mogły pochodzić od nikogo innego jak od kapitana Władysława Mroza. Decyzja była szybka, Mróz powinien zostać zlikwidowany zanim zdradzi wszystko i wszystkich, o ile już tego nie uczynił.
Stwierdzenia Janusza Kochańskiego potwierdził inny oficer Departamentu I MSW - pułkownik Marceli Wieczorek.