Były to z reguły biedniejsze warstwy mieszczaństwa, rzemieślnicy, wyrobnicy, młodzież, akademicy, służba, księża, Żydzi, a także duża liczba kobiet – masy podatne na antyrosyjskie sentymenty i żywo reagujące na hasła wielokrotnie wznoszone tej nocy: Moskale naszych wycinają!, Polacy, do broni! Łącznie pod zbrojownią w kulminacyjnym momencie pojawił się tłum liczący kilkaset, a według niektórych relacji nawet kilka tysięcy osób.

Jeszcze przed decydującymi wydarzeniami, przy posterunkach kompanii wyborczych 5 Pułku Piechoty Liniowej w pobliżu Arsenału pojawił się m.in. Ignacy Blumer, wierny Konstantemu generał, który wzywał żołnierzy do podporządkowania się swoim rozkazom, a nawet do połączenia się z wołyńcami. W odpowiedzi żołnierze usiłowali obezwładnić generała, a gdy ten zaczął stawiać opór – padł strzał, w wyniku którego Blumer poniósł śmierć. Według Wacława Tokarza, rozkaz zastrzelenia Blumera wydał Józef Zaliwski; według Mochnackiego, śmiertelne strzały oddali grenadierzy kpt. Czarneckiego;