Omawiał też kwestie związane z funkcjonowaniem daru proroctwa. Podawał przykłady niedawnych wskrzeszeń oraz innych cudów i stwierdził: Powinienem zapełnić cudami kilka tomów oficjalnie uznanych i zatwierdzonych do publicznego czytana w naszych kościołach. Zwrócił uwagę, że cesacjonizm to zakamuflowany sceptycyzm i niewiara: Utrzymuje się czasem, że cuda, na które powołują się chrześcijanie, już się nie zdarzają. Jednakże złośliwość owych sprzeciwów zawiera się w insynuacjach, że nie powinno się dawać wiary nawet wcześniejszym cudom. Podkreślał zaś związek znaków charyzmatycznych z objawiającym się Słowem Bożym, twierdząc że jest on nierozdzielny, gdyż cud jest ciałem słowa, a słowo jest duszą cudu.

Podtrzymał tylko swą opinię o ustaniu daru języków w sensie ksenoglosji (śpiew w językach praktykowano w Kościele do IX wieku, gdy został zastąpiony stałymi jubilacjamiEddie Ensley, Sounds of Wonder: Speaking in Tongues in the Catholic Tradition, Paulist Press, New York 1977, p. 3-14.): W czasach najdawniejszych Duch Święty zszedł na tych, którzy wierzyli, a oni przemawiali językami, których się nie uczyli, bo to Duch dał im tę umiejętność. Znaki dostosowane były do czasu.