Warszawska opinia publiczna widziała w generale Dembińskim ugodowca, który będzie dążył do podjęcia rozmów kapitulacyjnych z Rosjanami i „który nie umie się oprzeć obcym wpływom”.

Także i sytuacja gospodarcza nie napawała optymizmem – życie ludu miejskiego stawało się coraz uciążliwsze, pogarszało się zaopatrzenie Warszawy, brakowało artykułów pierwszej potrzeby, doskwierała drożyzna, wzrastało bezrobocie. Tragiczne żniwo zbierała ponadto epidemia cholery, przywleczona na ziemie polskie przez wojska rosyjskie.

W opinii Maurycego Mochnackiego, praźródłem wszelkich problemów i błędów, które doprowadziły do kryzysu powstania, a w konsekwencji do wybuchu rebelii sierpniowej, był wyłącznie sejm, jako „gniazdo bezrządu i fakcji” oraz władze, które z sejmu wypływały, a które „nie dopełniały swoich obowiązków”, to jest 5-osobowy Rząd Narodowy – bardziej „niezdatny”, niż „najmniej zdatny człowiek, ale jeden”. Szkodliwe bowiem rządy jednego człowieka są – w ocenie Mochnackiego – łatwiejsze do obalenia, niż „rząd pięciu, reprezentujący różne niezgodne z sobą opinie sejmowe”.